facebook
home
napisz
szukaj
dzieci
Zajęcia przeznaczone dla Dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym (3,5 - 6 lat ). Nasze hasło przewodnie : "Bawimy ucząc - uczymy bawiąc" dotyczy...
więcej
jazz balet
Dynamiczne i roztańczone zajęcia oparte na technice tańca współczesnego, z elementami stretchingu i improwizacji...
więcej
pierwszy taniec
Serdecznie zapraszamy wszystkie pary, które chciałyby nauczyć się tańczyć na swoje wesele na kursy tańca dla dorosłych.Kursy te ruszają prawie co miesiąc...
więcej
taniec towarzyski
Ludzie tańczą od zarania dziejów, taniec jest nierozerwanie związany z naszą kulturą, życiem. To nie tylko sposób na rozrywkę, miłe spędzenie czasu - to dla wielu sposób na życie...
więcej
salsa solo
Salsa jest bardzo popularnym tańcem towarzyskim pochodzenia karaibskiego. Salsę tańczy się przy muzyce pod taką samą nazwą jak rodzaj tańca...
więcej
hiphop
Hip Hop to taniec nowoczesny zapoczątkowany przez Afro-amerykanów i Latynosów. Powstał na początku lat siedemdziesiątych XX wieku...
więcej


ANIA I MARCIN

 Anna Głogowska i Marcin Wrzesiński to para najwyższej międzynarodowej klasy "S" w tańcach latynoamerykańskich i standardowych. Od czerwca 2002 roku zawodowa para taneczna. Oboje trenują taniec towarzyski od 1990 roku, razem tańczą od 1997.


Z Kobyłki do Le Mans
   

Image- Był moment, że obraziłam się na taniec towarzyski, wyrzuciłam buty, zajęłam się zupełnie czym innym - mówi Anna Głogowska - ale jednak to jest część mojego życia, która zawsze będzie zajmowała ważne miejsce.

Anna Głogowska i Marcin Wrzesiński, mistrzowie tańca towarzyskiego zaczynali w Kobyłce j są wierni temu miastu, choć ich pasja pcha ich coraz dalej. Właśnie wrócili z Paryża, gdzie zaraz za dwoma francuskimi parami tanecznymi uplasowali się w Mistrzostwach Francji. Byli już mistrzami Kanady, teraz zdeklasowali wiele francuskich par. Znaleźli się także w pierwszej dziesiątce na mistrzostwach Europy par zawodowych. To niewątpliwy sukces, tym bardziej, że zawodowo tańczą od niedawna. Czuło się zdziwienie, że jakaś polska para z "Pipidówka", początkująca na rynku par zawodowych była nie tylko widoczna, ale także wspięła się wysoko.

Zawodowo tańczą pary, które mają już niemałe osiągnięcia, a na swoim koncie mistrzowskie tytuły. Tak jak Anna i Marcin. Nie myśleli o zawodowstwie, może czuli się niedostatecznie dobrzy, a może bali się zaryzykować? Przypadek, ot i tyle.

Obraziłam się na taniec

- Pojawił się taki moment w naszej karierze, że zaczęliśmy buntować się na to co dzieje się w nowych szkołach amatorskiego tańca towarzyskiego. Bardzo młodzi tancerze zaczęli być akrobatami, a nie tancerzami, przestał się liczyć ruch, płynność, to wszystko zaczęło być takie naciągane i niewiele miało wspólnego z prawdziwym tańcem.

Zauważyli, że nawet dzieci tańczące na zawodach były przygotowywane jak dorośli, nie było tam wdzięku, i przede wszystkim radości z tańca.

- Taniec musi być tym co nas cieszy, to ma być zabawa, naturalna ekspresja, a nie próba możliwości naszego organizmu.

Aż przyszedł moment, kiedy stanęli na parkiecie z młodziutkimi tancerzami i nagle ich samba nie była tym, co pokazała reszta, ich rumba nie była wystarczająco nowoczesna, wystarczająco akrobatyczna. Była po prostu rumbą. Nie podobali się, im też nie podobało się to, co zaczęło dziać się w tym sporcie.

- Obraziłam się wtedy na taniec towarzyski, wyrzuciłam swoje buty, zajęłam się czymś innym - mówi Anna Głogowska. - Czułam się oszukana i wściekła, że poświeciłam tyle pracy, na coś co okazało się puste. Zrozumiałam w pewnym momencie jednak, że to część mojego życia, która zawsze będzie zajmowała ważne miejsce.

Lody i pizza...

Oboje tkwili jakby w zawieszeniu, powoli oddalając się odswojej pasji. Marcin Wrzesiński jeszcze trochę próbował. Dzwonił do partnerki, mówił, że może by zrobili jakiś trening.

- Myślałam, że go przez telefon uduszę. Nie i koniec!

To trwało jakiś czas, aż zadzwonił trener. "Skończcie z tym wreszcie i weźcie się w garść, mam propozycję". Mówił o turnieju par zawodowych. "Spróbujcie, a jak nie będziecie chcieli to zawsze najecie się lodów, pizzy, wygrzejecie się w słońcu". I pojechali do Włoch. Wrócili na tarczy i z nową nadzieją, że może jednak to ich dziecięce marzenie nadal może być ich udziałem. Zaczęła się przygoda z tańcem zawodowym.

- Świetnie się bawimy - mówią oboje. Dziś robią głównie pokazy. Mają swoje show, wciąż coś nowego wymyślają, coś tworzą. Są choreografami, aktorami, komikami i przede wszystkim tańczą. Pokazują życie za pomocą tańca.

Mała czarna

Do Le Mans we Francji też pojechali ze swoim show. Bardzo się podobali. W tańcu także byli inni.

- Nigdy nie lubiłam kiczu, ostrego makijażu, rzęs na sześć metrów i tych wszystkich frędzelków, cekinów, jak u papugi.

We Francji wystąpiła w "małej czarnej", czarnych rajstopach i srebrnych dodatkach. Miała rozwiane, naturalne włosy i delikatny makijaż. Jej partner miał spokojny, czarny strój.

- Wreszcie czułam się normalnie.

Pojechali na mistrzostwa jako reprezentacja naszego kraju. Uplasowali się na dziewiątym miejscu. Wystartowali także w otwartych mistrzostwach Francji. Zajęli trzecie miejsce, zaraz za dwoma francuskimi parami. Z Le Mans przywieźli dwa maleńkie modele samochodzików i wygrali pieniądze.

- Pierwszy raz zwróciło nam się za podróż - śmieją się oboje.

Na chwilę wyskoczyli do Paryża. Wjechali na wieżę Eiffla i zachwycili się.

- Obłęd - mówi tancerka.

Mówią, że na pewno tu wrócą. O czym marzą? O Miami, o mistrzostwach. Napiszemy, gdy tam też osiągną sukces.

A.S.

Wieści Podwarszawskie nr 2 (665) 2004

 
Copyright © 2011 STUDIO TAŃCA
projekt i wykonanie  
NoName - Marketing Solutions

ZAMÓW NEWSLETTER

NEWLETTER STUDIO TAŃCA

zamów newsletter, aby być zawsze na bieżąco


imię:

Email: